|
|
Opowiadanie 1
Jak wszyscy zaczne od biura Dr.Breena.
w Rolach glownych A-Alyx, F-Gordon Freeman, GM-G-Man, B-Breen.
Cytadela kombinatu, gabinet Dr.Breena. Breen lapczywie zajada ciastka (jak nikt
nie patrzy, to wpieprza je jakby nigdy na oczy nie widzial
).
Nagle otwieraja sie dzwi. Wpada Freeman :
F- Yo, Ziom! To ja don Freeman'ion
Breen caly uwalony okruszkami ciastek patrzy na niego dosc dziwnym spojrzeniem.
G-A ty tu czego ?!
F-Eeee... Hmmm... Daj mi 5 minut. (gordon wybiega).
Nagle do pokoju wjezdza scena z kurtyna. Kurtyna sie odlslania i ukazuje sie
Gordon z lomem i gejskim kapeluszem. Freeman zaczyna stepowac do rytmu
wyklaskiwanego przez G-Mana. Po pokazie kurtyna opada, Freeman schodzi ze sceny
i mowi :
F-Breen przejdzmy do konkretow.
Nagle do pokoju przez okno wpada proboszcz parafii.
Proboszcz-Zycie to nie bajka... mowi dos optymistycznym glosem.
B-A ty to Qr** czego ?! Nie macie co robic, tylko wbijac mi sie do pokoju gdy
wpieprzam ciacha ?!
Proboszcz-Synu idz sie wyspowiadaj i nie klam wiecej!
Proboszcz wyskakuje przez okno.
F-Przepraszam, czy juz moge ?
B,Proboszcz(z za okna)-Jasne synu nawijaj!
F-Wiec tak, przyszedlem tu, aby hmmm...
GM-(w budce suflera na scenie szeptem) przyszedles tu, aby zgladzic Breena!
F-Tak wlasnie! Przyszedles tu, aby zgladzic Breena!
G-Man udezyl sie mlotkiem w glowe i zemdlal.
B-Aha...
F-(do nieprzytomnego G-Mana) Kaziu zbudz sie, CO MAM ROBIC ?!
Gordon zaczyna butowac G-Mana
F-(w myslach)Trudno bede musial poradzic sobie bez Kazia. Bedzie to trudny
wyczyn, ale musi sie udac !
F-Walcz !
B-Wiec, szykuj sie na smierc! Muashahshahsa!
Do pokoju wpadaja Combine, otaczajac Gordona
Jeden z Combies wyciaga elektryczna palke i uderza Freemana. Nagle spada z niego
HEV i oczom zebranych w pokoju ukazuje sie lasniacy dreess Adidasa.
Wszyscy chorem-ON JEST OSRANCEM!
Nagle wstaje G-Man:
GM-Wiec, jezeli juz wiecie, to ja sobie pojde...
F-Znam karate! I kilka innych slow!
Gordon wyciaga Swoj niezniszczalny lom i zaczyna walczyc z Combajnami stosujac
przy tym efektowne chwyty a'la matrix. W tle slychac muzyke wyklaskiwana przez
G-Mana.
Po kilku minutach Goron rozprawil sie z Combajnami.
B-Imponujesz mi synu.
F-Ja ciebie tez !
Gordon podchodzi do Breena w swoim lsniacym dreessie.
F-... eee...aaa...
B-Gordon musze juz isc. Wlasnie jest nowa dostawa ciastek w piekarni. Sa moje
ulubione z polewa kewetkowa.
F-Czy zobaczymy sie jeszcze?
B-Przykro mi, ale nie napisali dla mnie dalszej roli...
F-Zegnaj...
B-Zegnaj...
Nagle do pokoju wpada Alyx:
A-Gordon, Gordon!
F-Ja ciebie tez !
KONIEC
Tekst napisał Waszka
Wszystkie prawa zastrzeżone
|