![]() |
||||||||||||
Sprawdź siebiePrzed wejściem do gry należy przede wszystkim zadać sobie kilka pytań: ▪ jak długi ma być czas inwestycji? ▪ jak wytrzymałe są Twoje nerwy? ▪ jak wielką stratę (5%, 10%, 20%) jesteś w stanie przeboleć? ▪ jakiej stopy zwrotu oczekujesz? ▪ ile pieniędzy jesteś w stanie zainwestować bez uszczerbku dla siebie? ▪ czy wiesz już wszystko, aby inwestować świadomie? Trzymaj rękę na pulsieNa początek drobna przestroga. W pamiętnym maju roku 2006, przez światowe giełdy przetoczyła się jedna z największych fal spadkowych, zaznaczona czerwonymi liniami na wykresie. Indeks WIG20 spadł tego czasu aż o 25 w ciągu miesiąca! Mimo tak tragicznej sytuacji, indeks po pewnym czasie odrobił stratę. Mimo wszystko, inwestorzy się nieźle zestresowali. Z przykładowego tysiąca złotych, zainwestowanego w spółki z WIG20, niewidzialna ręka zagarnęła 250zł! Jeżeli ktoś nie zdążył się w porę ewakuować z rynku, na długo zapamięta tamte dni. A temu, kto wyszedł w połowie czerwca (druga czerwona linia), mógł się otworzyć scyzoryk w kieszeni.
Kolejna sprawa, jaką należy rozważyć, to stan wiedzy na temat giełdy i obecnej sytuacji w gospodarce. Jeżeli nie mamy wystarczająco czasu i chęci, by zajmować się śledzeniem notowań, lepiej zainwestować w fundusze rynku pieniężnego lub hybrydowe. Praktyka jednak pokazuje, że w długim czasie (kilka lat) fundusze akcyjne przynoszą zysk, mimo krótkoterminowych korekt. Następnie trzeba się zająć dywersyfikacją portfela, czyli podzieleniem pieniędzy pośród wiele funduszy w zależności od aktualnej sytuacji na rynku. Nie należy nigdy stawiać wszystkiego na jedną kartę – jeden fundusz czy nawet jedną kategorię funduszy. Dobrze jest zainwestować w różne typy, by zminimalizować ryzyko. Przy wyborze funduszy trzeba koniecznie sprawdzić tak zwany benchmark, czyli wskaźnik odniesienia. Dla funduszy akcji takim wskaźnikiem są indeksy giełdowe WIG, WIG20 czy inne, a dla funduszy obligacji – WIBID. Nie warto inwestować w fundusze mające ten sam benchmark – wówczas wszystkie będą jednocześnie zarabiać tyle samo, ale w razie kiepskiej sytuacji na rynku będą wszystkie tracić. A przecież chodzi o to, by straty jednego funduszu były rekompensowane przez zyski innych. Wybierać rentowne fundusze można jedynie na podstawie ich historycznych notowań. Takie dane są publikowane w wielu gazetach, np. Gazeta Wyborcza czy Dziennik, a także na różnych stronach internetowych. Pamiętajmy, że podane stopy procentowe to dane z przeszłości i nic nie gwarantuje osiągnięcia podobnych wyników. Możemy jedynie spekulować, że jeden fundusz zarobi więcej od drugiego. Plan inwestycjiMożna jednorazowo wpłacić pewną kwotę, a potem odczekać pewien czas i wypłacić. To najprostszy scenariusz. Lepszy efekt można uzyskać wpłacając co jakiś czas mniejsze kwoty (np, kilka procent pensji). Wówczas można wpłacać owe pieniądze, kiedy giełda wychodzi z korekty, jak na przykład w połowie czerwca 2006. Był to czas idealny do inwestowania. Przecenione akcje sprzedawały się jak ciepłe bułeczki. Więcej o tym w następnym rozdziale. Gdy różne znaki zwiastują nadchodzącą korektę, można przekonwertować jednostki agresywnego funduszu, na jakiś bardziej stabilny. Konwersja to odkupienie jednostek i wpłacenie ich na rachunek innego funduszy, oferowanego przez to samo TFI. Konwertując fundusz akcyjny na fundusz rynku pieniężnego na początku maja, można było przeczekać korektę i spać spokojnie. Podczas gry na giełdzie, należy kierować się trzema przysłowiami:
Ale mimo wszystko okazuje się, że najwięcej na giełdzie zarabiają ci, którzy
nie boją się stracić.
Tekst napisał Dominik Leon Bieczyński
|
||||||||||||
|
||||||||||||
|