Samochód elektryczny

Wyobraź sobie, że za przejechanie 100km swoim samochodem zapłacisz tylko 5zł. Niemożliwe? Możliwe, gdy w samochodzie zamiast silnika spalinowego będzie elektryczny!

Fiat Seicento Elettra szokuje nowatorskimi rozwiązaniami. Nie dosyć, że jeździ na prąd, to silnik został umieszczony pod bagażnikiem! Bynajmniej nie zajmuje on całego bagażnika jak w Maluchu, a jedynie zmniejsza jego wysokość o 10cm w porównaniu ze zwykłym Seicento. Moc maksymalna silnika wynosi 30kW (około 40KM), a moc stała to 15kW. Zdolność pokonywania wzniesień sięga 25%, a autko rozpędza się do pięćdziesiątki w 8 sekund. Prędkość maksymalna przekracza 100km/h, ale jest zależna od stopnia naładowania baterii i temperatury otoczenia.


Z pozoru zwykłe Seicento...

Dzięki zastosowaniu prądu trójfazowego, skrzynia biegów stała się niepotrzebna. Zamiast zmieniać bieg, urządzenie VMU (Vehicle Management Unit) zmieni częstotliwość i amplitudę prądu, aby zapewnić komfortową jazdę przy optymalnym zużyciu energii.

Oczywiste jest, że samochód bez skrzyni biegów nie potrzebuje sprzęgła. W takim razie są tylko dwa pedały. Tłumika i całego układu wydechowego też nie ma. Katalizatora również. Silnik jest z tyłu… Więc co jest pod maską? Osiem akumulatorów! Jednak to nie wystarcza, zatem przebudowano podwozie tak, by między siedzeniami i pod nimi umieścić jeszcze dziesięć.


...ale wewnątrz już nie jest zwykłe.

W pełni naładowane baterie pozwalają na 90 kilometrów jazdy. Mało? Zrobisz rundkę dookoła Poznania i jeszcze zostanie trochę energii. Problem pojawia się jednak, jeżeli zamierzasz pojechać nad morze albo w góry. Wszak jest to samochód miejski, a nie turystyczny. Aby „zatankować” wetknij kabel sieciowy tam, gdzie zwykle wlewa się paliwo i poczekaj osiem godzin (albo zostaw na noc i idź spać). Do dyspozycji jest też ładowarka ekspresowa, która naładuje akumulatory w dwie godziny. Baterie są ładowane również podczas jazdy z górki czy przy hamowaniu. Ich żywotność jest szacowana na 600 cykli. Teoretyczne na jednym zestawie akumulatorów możemy przejechać łącznie 54000 kilometrów, a każdy kosztuje pięć, sześć groszy. Przejechanie takiego dystansu na benzynie kosztowało by co najmniej pięć razy drożej!

Wróćmy jeszcze do skrzyni biegów, której nie ma. Zastąpił ją przełącznik trybu pracy silnika - do przodu, do tyłu, luz, jazda ekonomiczna na połowie mocy albo tryb parkowania. Ten ostatni jest odpowiednikiem hamulca ręcznego. Obok przełącznika jest tzw. grzybek, czyli wyłącznik awaryjny. Odcina dopływ prądu do wszystkich elementów pojazdu z wyjątkiem wspomagania kierownicy.

Mimo wszystko najbardziej zaskakującym pomysłem jest zastosowanie instalacji grzewczej na… naftę! Celem tego rozwiązania jest wyeliminowanie prądożernych grzejników elektrycznych, a zarazem wydłużenie czasu jazdy.


Zamiast skrzyni biegów

Czy to nie jest zbyt piękne, by było możliwe? Niestety tak… Wprowadzenie samochodów elektrycznych do produkcji masowej spowoduje, że koncerny paliwowe wiele stracą, a fabryki akumulatorów i elektrownie zbiją fortunę. Większość producentów samochodów ma już podobne prototypy, ale wprowadzenie na rynek tak konkurencyjnego produktu spowodowałoby zbyt wielką rewolucję. Mafia paliwowa czuwa…

ZOBACZ TEŻ:
 ▪ Samochody elektryczne
 ▪ Ekologiczne pojazdy
 ▪ Polska firma przerabiająca samochody zwykłe na elektryczne
3xE - samochody elektryczne

Tekst napisał Dominik Leon Bieczyński
Wszystkie prawa zastrzeżone
 
Protected by BOWI Group
Copyright © 2002-2009 Leon
Wszystkie prawa zastrzeżone