![]() |
||||||||||||
PowrótNigdy nie widziałem Boga i nie byłem w Niebie. Byłem jakby w przedmieściach i opisałem to, co mi pokazano. Rozmawiałem z nimi bardzo długo, o wielu rzeczach. Potem spoglądając na siebie zobaczyłem, że byłem promienny, wypełniony blaskiem. Zacząłem stawać się piękny – nie tak choćby w małym stopniu piękny jak oni – ale posiadałem pewną iskrę, której nie miałem nigdy wcześniej. Nie będąc gotowy na powrót na ziemię powiedziałem, że chcę zostać z nimi na zawsze. – Jestem gotowy, by być takim jak wy i być tu na zawsze. Tu jest wspaniale. Kocham być tutaj i kocham was. Jesteście cudowni. Wiedziałem, że kochają mnie i wiedzą o mnie wszystko. Wiedziałem, że teraz wszystko już będzie dobrze. Spytałem czy mogę pozbyć się ciała, które było dla mnie zawadą i stać się taką istotą jak oni. – Nie. Musisz wrócić. Wyjaśnili mi, że jestem jeszcze bardzo niedorozwinięty i że powrót do fizycznej egzystencji będzie dla mnie wielką korzyścią. Dzięki temu będę mógł jeszcze wiele nauczyć się. W ludzkim życiu będę miał możliwość wzrastania tak by następnym razem, kiedy spotkam się z nimi być bardziej przystosowanym. Wyjaśnili, że muszę rozwinąć ważne cechy by stać się takim jak oni i móc zaangażować się w to, co oni robią. Odpowiedziałem im, że nie mogę wrócić. Próbowałem kłócić się z nimi. Zaczęła dręczyć mnie myśl, że znów grozić mi będzie koniec w ciemności z istotami podobnymi do mnie. Zacząłem błagać ich by nie kazali mi wracać. – Nie oczekujemy, że będziesz doskonały. Kochaliśmy cię nawet wtedy, gdy będąc na ziemi przeklinałeś Boga i traktowałeś innych jak śmieci. Mimo tego wszystkiego przysyłaliśmy do ciebie ludzi, którzy próbowali ci pomóc i nauczyć cię prawdy. Czy myślisz, że teraz nie będziemy z tobą? – Pokazaliście mi jak być lepszym, ale ja jestem pewny, że nie sprostam temu. Nie jestem na tyle dobry. – Mój egocentryzm dał o sobie znać i powiedziałem: – Nie ma mowy. Nie wracam. – Są ludzie, którym zależy na tobie. Twoja żona, twoje dzieci, twoi rodzice. Powinieneś wrócić dla nich. Twoje dzieci potrzebują twojej pomocy. – Wy możecie im pomóc. Jeżeli każecie mi wrócić będzie zbyt wiele rzeczy, z którymi sobie nie poradzę. Jeżeli wrócę i popełnię znowu jakiś błąd nie będę mógł tego znieść, bo wy pokazaliście mi, że mogę być bardziej kochający i bardziej współczujący. Znowu zachowam się okropnie albo wyrządzę komuś krzywdę. Wiem, że tak się stanie, bo jestem człowiekiem. Nie będę w stanie tego znieść. Nie możecie mnie odesłać. Zapewnili mnie, że błędy są częścią człowieczeństwa. Popełnianie błędów jest sposobem na uczenie się. Powiedzieli, że tak długo jak będę próbował postępować dobrze będę na właściwej ścieżce. Jeżeli popełnię błąd powinienem uznać go za błąd, odrzucić i starać się nie popełniać go już więcej. Ważne jest by starać się jak najmocniej zachowywać standardy dobra i prawdy i nie rezygnować z nich dla zdobycia uznania innych ludzi. – Ale – powiedziałem – błędy i upadki sprawiają, że czuję się okropnie. – Kochamy cię takim, jaki jesteś, razem z twoimi błędami i całą resztą. Możesz odczuwać naszą miłość, kiedy tylko zechcesz. – Nie rozumiem. Jak mam to zrobić? – Po prostu zwróć się do swojego wnętrza. Poproś o naszą miłość i damy ci ją, jeżeli poprosisz szczerze z serca. Doradzili mi, by uznać winę, gdy popełnię błąd i prosić o przebaczenie. Zanim jeszcze słowa wyjdą z moich ust będzie mi przebaczone – ale będę musiał przyjąć przebaczenie. Moja wiara w istotę przebaczenia musi być prawdziwa i dzięki temu będę wiedział, że przebaczenie zostało mi dane. Po uznaniu swojego błędu powinienem wyznać swoje grzechy w formie spowiedzi i poprosić o przebaczenie. Gdybym wtedy nie przyjął przebaczenia byłoby to zniewagą dla tego, który jest dawcą przebaczenia. Nie powinienem ciągle chodzić w poczuciu winy, ale także nie powinienem powtarzać błędów. Powinienem wyciągać naukę z moich upadków. – Ale – powiedziałem – skąd będę wiedział, jakie postępowanie jest dobre? Skąd będę wiedział jak byście chcieli żebym się zachowywał? – Chcemy byś dokonywał wyborów według swojego uznania. Nie zawsze będzie to wybór prawidłowy. Istnieje całe spektrum możliwości a ty powinieneś dokonać najlepszego wyboru z możliwych. Jeżeli tak będziesz postępował my będziemy z tobą, by ci pomagać. Nie poddawałem się łatwo. Sprzeczałem się, że powrót będzie pełny problemów, a tutaj jest wszystko, czego mógłbym kiedykolwiek pragnąć. Kwestionowałem moją zdolność do wypełniania tego, co oni uważali za istotne w moim świecie. Powiedzieli, że świat jest pięknym wyrazem Doskonałego Stwórcy. Każdy może znaleźć w świecie piękno lub brzydotę zależnie od tego, w którą stronę kieruje swój umysł. Wyjaśnili mi, że subtelny i złożony rozwój naszego świata jest poza moim pojęciem, ale że będę odpowiednim narzędziem dla Stwórcy. Każda część stworzenia, wyjaśnili, jest nieskończenie interesująca, ponieważ jest manifestacją Stwórcy. Bardzo ważną okazją dla mnie będzie badanie tego świata z zachwytem i radością. Nie dali mi jakiegoś konkretnego zadania lub misji. Czy mógłbym zbudować dla Boga kościół lub katedrę? Powiedzieli, że te budowle są dla ludzkości. Chcieli, bym przeżył swoje życie kochając ludzi a nie rzeczy. Powiedziałem im, że nie jestem na tyle dobry by reprezentować w świecie materialnym swoim zachowaniem to, czego doświadczyłem z nimi. Zapewnili mnie, że otrzymam odpowiednią pomoc kiedykolwiek będę jej potrzebował. Wszystko, co muszę zrobić to poprosić o nią. Świetliste istoty, moi nauczyciele, byli bardzo przekonujący. Byłem jednocześnie świadomy tego, że niedaleko od nas znajduje się Wspaniały Byt. Wiedziałem, że jest to Stworzyciel. Oni nigdy nie powiedzieli, że to On chce by było właśnie tak. Ale wszystko, co mówili było przepełnione tą pewnością. Nie chciałem sprzeczać się z nimi zbyt mocno, ponieważ świadomość obecności Wspaniałego Bytu była tak cudowna i budząca grozę. Miłość, która z niego emanowała była wszechobejmująca. Prezentując mój najmocniejszy argument przeciw powrotowi do świata, powiedziałem im, że to z pewnością złamie mi serce i umrę, jeżeli będę musiał opuścić ich i ich miłość. Powrót będzie dla mnie tak okrutny, że nie będę w stanie go znieść. Zaznaczyłem, że świat jest przepełniony nienawiścią i konkurencją i że nie chcę wracać w ten wir. Nie zniosę rozstania z nimi. Moi przyjaciele przypomnieli, że nigdy nie byli z daleka ode mnie. Wyjaśniłem, że nie byłem świadomy ich obecności i że kiedy powrócę znowu nie będę wiedział, że oni są przy mnie. Wyjaśniając, jak porozumiewać się z nimi, powiedzieli, że powinienem się wyciszyć wewnętrznie i poprosić o ich miłość. Wtedy ta miłość przyjdzie i będę wiedział, że oni tam są. Po tym wyjaśnieniu zabrakło mi już argumentów i zgodziłem się na powrót. I w tym samym momencie byłem z powrotem. Wróciłem do mojego ciała. Znów odczuwałem ból tylko, że dużo mocniejszy niż przedtem. Tekst napisał prof. Howard Storm
|
||||||||||||
|
||||||||||||
|